Jako że smakowało, a nawet zostałam poproszona o przepis - eksperyment uważam za udany.
Elementem testowanym w tym przypadku był dodatek liści pelargonii pachnącej, zwanej często "anginką", "cytrynką", "rozyndlą" lub (niepoprawnie) - geranium.
Musicie wiedzieć, że w Miejscu mamy OGROMNY krzaczor tego gatunku.
Kiedyś była to obowiązkowa pozycja na parapecie w każdej szkole i w domu każdej babci. Jakież było więc moje zdziwienie, kiedy - w zeszłym roku, szukając szczepki - nie mogłam jej znaleźć NIGDZIE przez kilka miesięcy. W końcu, przypadkiem, wchodząc do swojej ulubionej kwiaciarni, niemal wpadłam na olbrzymi krzak. Jak się okazało Pani Kwiaciarka (pozdrawiam) sprowadza, na specjalne zamówienia klientów, małe roślinki od pewnej starszej pani, mającej parapetową hodowlę. A jednej klient nie odebrał i wzięła się była rozrosła.
Przygarnęłam biedactwo, przystrzygłam celem pozyskania pewnej ilości szczepek, a przystrzyżony chabaź zawiozłam do Miejsca.
Anginka cudnym jest zielskiem i zastosowań ma wiele:
- Jonizuje ujemnie powietrze (!)
- Wydziela przyjemny, świeży zapach (dzięki olejkom eterycznym - m. in. geraniolowi, cytronelolowi, pinenowi, nerolowi, felandrenowi) z tego powodu wykorzystywana jest w przemyśle spożywczym i perfumeryjnym
- Ma działanie przeciwgrzybiczne, przeciwbakteryjne (podobno zabija nawet gronkowce i paciorkowce) i przeciwwirusowe oraz immunostymulujące
- Można parzyć ją samodzielnie lub dodawać do herbaty, lemoniady (jadalne są tak liście jak i kwiaty)
- Można spożywać w sałatkach, zupach, dodawać do mięs, ryb, serów, sosów i innych potraw
- Jest świetnym dodatkiem do ciast, galaretek, przetworów owocowych, soków, kompotów, musów, kisieli, używa się jej też do dekoracji tortów itp.
- Wspaniale sprawdza się jako dodatek aromatyzujący do octów, cukrów i alkoholi
- Pomaga dopędzić mole, komary i meszki
- Doskonała na infekcje uszu
- Pomaga na infekcje skórne i inne przypadłości dermatologiczne (trądzik, liszaj, egzema, łupież, opryszczka, rozstępy) poprawia kondycję przetłuszczającej się cery
- Reguluje gospodarkę wodną organizmu
- Herbata i wyciąg wodny, zgodnie z nazwą potoczną, świetnie robią obolałemu gardłu i w ogóle osłabionej odporności, zadziała przy grypie, katarze, kaszlu, chorych zatokach, anginie etc.
- Obniża ciśnienie krwi
- Przynosi ulgę w bólach pochodzenia reumatoidalnego (wyciąg alkoholowy, okłady)
- Ma działanie nasenne
- Stosowana przy bólach żołądka
- Pomaga przy bólach głowy
- Poprawia koncentrację, działa uspokajająco i przeciwdepresyjnie
- Polecana w przypadłościach okołomenopauzalnych
![]() |
| Z Wikipedii |
Herbatkę z anginki znają już chyba wszystkie MIEJSCowe dzieciaki, a ciasto robi się tak:
Składniki (na małą keksówkę):
- 4 jajka (w temperaturze pokojowej - to ważniejsze, niż kiedyś przypuszczałam)
- półtorej szklanki mąki pszennej razowej
- pół szklanki brązowego cukru
- kostka masła (w temperaturze pokojowej)
- szczypta soli
- dwie łyżeczki proszku do pieczenia
- dwa jabłka (najlepiej od Rodziców Natalii, ale jak nie macie to inne też się nadadzą ;) )
- garść listków anginki
- opcjonalnie łyżeczka zielonej herbaty
Listki anginki płuczemy.
Połowę listków, jajka, sól, herbatę i masło miksujemy na w-miarę-gładko.
Mąkę mieszamy z proszkiem i dodajemy do masy maślano-jajecznej, dokładnie mieszamy do całkowitego połączenia. Dodajemy cukier i mieszamy.
Dno foremki (uprzednio posmarowanej masłem i posypanej bułką, albo wyłożonej papierem do pieczenia, chyba że jak ja używacie akurat silikonu) wykładamy pozostałymi listkami anginki (można też wyłożyć brzegi, ale się skubańce osypują). Wlewamy ciasto. Jabłka obieramy, odgniazdowujemy, kroimy w ósemki i wciskamy w ciasto (nie za gęsto).
Pieczemy w 170-180C jakieś 45min (sprawdzamy patyczkiem stopień upieczenia - ma wyjść suchy).
Jeszcze jedna uwaga: chrupiące drobinki wyszły przypadkiem, na skutek braku współpracy z robotem, ale że Agnieszce smakowały, to zostawiłam w przepisie na stałe :D
Dla mnie bomba :D Smacznego

Zmobilizowałaś mnie do sprawdzenia tego geranium i faktycznie, bodziszek wzywany nadaremno. ;)
OdpowiedzUsuń