Po za tym, że są jednym z ciekawych zastosowań przedwczorajszego pieczywa - idealnie nadają się na cudowne, rodzinne, poprawiające nastrój śniadanie w pochmurny zimowy poranek. Z filiżanką parującej cudownym ciepłem i kuszącej aromatem herbaty (albo kawy, jak kto woli) - mrrrrrrrrr. Życie od razu staje się piękniejsze.
Zasadniczo można je podawać z czym kto chce. Można położyć na nie ser, wędlinkę, warzywa, można czekoladę, albo cukier puder. Ale moja wersja jest oczywiście najsłuszniejsza. Najpiękniej złocista. Najobłędniej pachnąca W ogóle naj!.
Potrzebujemy:
- 4 kromek czerstwego pieczywa (ale ze świeżego też się da ;) )
- 2 jaj
- szczypty soli
- 4 łyżek miodu (dałam akacjowy)
- 4 szczypt cynamonu
- 4 łyżek (potężnych) domowego musu z jabłek, albo powideł śliwkowych (bez cukru)
- oliwa lub olej do smażenia
Każdy tost polewamy miodem i opruszamy cynamonem. Podajemy z owocami i czymś przepysznym do picia.
Miłych zimowych poranków :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz