Powidła śliwkowe to mój najulubieńszy przetwór. Kwintesencja końca lata i początku jesieni, złocisto-miodowych promieni słonecznych, słodyczy, ciepła, zapachu. Zrób choć raz, a też się uzależnisz. Ten rubinowy kolor, oszałamiający aromat rozchodzący się po całym domu. To kwintesencja tego, czym powinna być spiżarnia. Zapach śliwkowych powideł to jeden z dobrych duchów każdego domu (takiego Domu, który jest czymś więcej niż miejsce, gdzie się mieszka).
Składniki:
- 1kg dojrzałych (wręcz z lekka przejrzałych) węgierek (takich, które same się otwierają pod naciskiem palców - są słodsze, zdrowsze i łatwiej się je pestkuje)
- szczypta soli
Śliwki opłucz i wydryluj. Wrzuć do dużej, szerokiej i głębokiej patelni lub płaskiego rondla (najlepsze miedziane, ale i w nierdzewce nic się nie stanie). Wlej troszeczkę (jakieś ćwierć szklanki góra) wody (żeby na początku się nie przypaliło). Dodaj sól.
Postaw na ogniu (przykryte). Kiedy już sok będzie widoczny odkryj, i smaż pół godziny . Od czasu do czasu trzeba powidła przemieszać, albo tylko mocniej potrząsnąć rondlem. Następnie zdejmij z ognia i odstaw na jakieś 12 godzin. Potem znów pół godziny smażenia i 12 odpoczynku. I tak jeszcze dwa razy.
Następnie gorące powidła włóż do wyparzonych słoików i szczelnie zakręć, albo do czystych poprostu i gotuj pół godziny w garnku z wodą sięgającą do co najmniej 2/3 zawartości (żeby nie rysować dna garnka wyłóż go ściereczką).
Wariacje:
Do powideł możesz dodać:
- z grubsza przesiekane liście świeżej bazylii (przed włożeniem do słoików)
- cynamon (sproszkowany po ostatnim gotowaniu, lub w kawałku - do ostatniego gotowania)
- pokruszone orzechy włoskie lub laskowe
- zmielony anyż
- szczyptę chili
- zmieloną gałkę muszkatołową
- otartą skórkę cytrusową
- kakao
- tymianek
- kardamon
(oczywiście nie wszystko jednocześnie)
Jeżeli śliwki wydadzą ci się zbyt kwaśne możesz je jeszcze dosłodzić cukrem lub miodem, ale IMHO dojrzałe węgierki są doskonałe bez :D
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz