Potrzebujemy:
- 2 upieczonych blatów z kruchego ciasta wg przepisu (wersja słodka, aromat migdałowy, na blachę bułka tarta)
- pięciu brzoskwiń
- łyżki masła
- cukru
- cukru waniliowego lub esencji waniliowej
- płatków migdałowych (jakieś 100g)
- 200 - 250ml śmietanki 30%
- szczypty soli
- kwiaty nasturcji lub nagietka, albo stokrotki, w ostateczności piwonii do dekoracji
Kropla amaretto nie zepsuje smaku, jeżeli tort nie jest dla dzieci lub osób w ciąży/karmiących, czy z innych przyczyn unikających procentów.
Brzoskwinie odstaw do całkowitego ostygnięcia.
Śmietankę z solą (malutka szczypta) ubij na sztywno.
Na pierwszy blat (też muszą być idealnie wystudzone) połóż brzoskwinie. (Takie brzoskwinie można też wrzucić w słoiczki, zapasteryzować i zostawić na zimę. Mniam i Mlask!)
Można nabierać łyżką cedzakową, żeby sok został w garnuszku. Rozłóż w miarę równomiernie i przykryj drugim blatem.
Uwaga! Morderstwo: w mojej wersji było tylko we fragmencie kawałka przeznaczonego dla solenizantki, ale jeśli ktoś lubi ciekawe połączenia smakowe i wie, że jego goście również - może zamordować całego torta.
Wbrew pozorom nie dodajesz do ciasta arszeniku (choć zapachowo by się komponował), a szczyptę chili. Możesz posypać brzoskwinie już na blacie w jednym miejscu (i ciekawe, kto na przyjęciu padnie trupem ;) ), albo dodać na etapie duszenia owoców, do całości. Można też naturalnie zrobić sam sad, bez morderstwa.
Drugi blat posmaruj (niezbyt równo, nigdy nie lubiłam tortów "pod linijkę") bitą śmietaną, posyp resztą płatków migdałowych i udekoruj kwiatami (wszystkie, które podałam są jadalne, tylko bierzcie takie rosnące w ziemi, w ogródku, a nie z kwiaciarni).
Finite incantatem! Sto lat! Sto lat!
Brzoskwinie odstaw do całkowitego ostygnięcia.
Śmietankę z solą (malutka szczypta) ubij na sztywno.
Na pierwszy blat (też muszą być idealnie wystudzone) połóż brzoskwinie. (Takie brzoskwinie można też wrzucić w słoiczki, zapasteryzować i zostawić na zimę. Mniam i Mlask!)
![]() |
| Zabójczy kolor, no nie? |
Można nabierać łyżką cedzakową, żeby sok został w garnuszku. Rozłóż w miarę równomiernie i przykryj drugim blatem.
Uwaga! Morderstwo: w mojej wersji było tylko we fragmencie kawałka przeznaczonego dla solenizantki, ale jeśli ktoś lubi ciekawe połączenia smakowe i wie, że jego goście również - może zamordować całego torta.
Wbrew pozorom nie dodajesz do ciasta arszeniku (choć zapachowo by się komponował), a szczyptę chili. Możesz posypać brzoskwinie już na blacie w jednym miejscu (i ciekawe, kto na przyjęciu padnie trupem ;) ), albo dodać na etapie duszenia owoców, do całości. Można też naturalnie zrobić sam sad, bez morderstwa.
Drugi blat posmaruj (niezbyt równo, nigdy nie lubiłam tortów "pod linijkę") bitą śmietaną, posyp resztą płatków migdałowych i udekoruj kwiatami (wszystkie, które podałam są jadalne, tylko bierzcie takie rosnące w ziemi, w ogródku, a nie z kwiaciarni).
Finite incantatem! Sto lat! Sto lat!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz